Jak stosować oprysk na stokłosę w pszenicy?

Jak stosować oprysk na stokłosę w pszenicy?

Stokłosa to uciążliwy chwast, który znacznie obniża plony pszenicy i konkuruje z nią o składniki pokarmowe. W moim doświadczeniu, bez szybkiej interwencji może zdominować całe pole i spowodować straty sięgające nawet 30 procent plonów. Oprysk na stokłosę wymaga precyzji, odpowiedniego wyboru herbicydu i właściwego terminu zabiegu, aby był naprawdę skuteczny.

Po czym rozpoznać stokłosę w pszenicy?

Stokłosa zwyczajna (Bromus sterilis) to jednoroczny chwast, który pojawia się jesienią lub wiosną, w zależności od warunków pogodowych. Ma charakterystyczne długie, luźne wiechy z łatwo opadającymi ziarnami, które łatwo rozpoznać na polu. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej widać ją na wiosnę, kiedy już osiąga wysokość kilkudziesięciu centymetrów i wyraźnie odróżnia się od pszenicy.

Roślina ta preferuje pola słabiej zadbane, z niskim pH gleby i niedostatecznym nawożeniem. Jej pojawienie się na polu jest sygnałem, że coś nie działa w naszym systemie uprawy. Stokłosa szybko rośnie i wyprzedza pszenicę w rozwoju, szczególnie jeśli siewy były późne lub warunki wiosenne były niekorzystne dla naszych roślin uprawnych.

Liście stokłosy są szersze niż u pszenicy, bardziej miękkie i błyszczące. Roślina ma słabszy system korzeniowy, co jest dla nas ważne przy wyborze herbicydu – wiele preparatów działa właśnie na słabszą budowę tego chwastu w porównaniu z pszenicą.

Najlepszy termin zabiegu oprysku

Termin zabiegu to jeden z najistotniejszych czynników warunkujących sukces. Oprysk na stokłosę powinien być wykonany, gdy roślina ma od 2 do 4 liści, czyli w fazie krzewienia pszenicy. U mnie sprawdziło się najlepiej robienie zabiegu w drugiej połowie marca lub na początku kwietnia, kiedy warunki pogodowe są sprzyjające. Jeśli czekamy zbyt długo to herbicyd będzie mniej skuteczny, a roślina już zdąży znacznie osłabić pszenicę.

Muszę podkreślić, że warunki pogodowe są bardzo ważne – zabiegu nie wolno wykonywać w deszczu, wietrze powyżej 15 km/h ani w upale. Najlepiej robić to w pochmurne, spokojne dni, gdy temperatura wynosi od 10 do 20 stopni Celsjusza. W takich warunkach herbicyd ma czas na wchłonięcie się przez liście chwastu, zanim będzie spłukany deszczem.

Sprawdzałem ostatnio dane z kilku gospodarstw w mojej okolicy – ci, którzy czekali z zabiegiem do fazy pełnego krzewienia lub kłoszenia, uzyskali znacznie gorszą efektywność, niekiedy poniżej 70 procent. Natomiast zabiegi wykonane w odpowiednim momencie, przy korzystnych warunkach atmosferycznych, dawały efektywność powyżej 90 procent.

Jaki herbicyd na stokłosę?

Na rynku dostępnych jest wiele herbicydów selektywnych do zwalczania stokłosy w pszenicy. Najczęściej stosuje się preparaty zawierające fluazyfop-P-butylu, imazapyr, chlodyna czy fenoksaprop-P-etylu. Każdy z nich ma nieco inne właściwości i spektrum działania, ale wszystkie są selektywne wobec pszenicy, co oznacza, że nie uszkodzą naszej rośliny uprawnej.

Z mojego doświadczenia wynika, że preparaty zawierające fluazyfop działają bardzo dobrze na stokłosę zwyczajną. Przykładem mogą być takie produkty jak Fusilade czy Targa. Są to herbicydy z grupy arylooksypropionianu, które działają na trawach i są bezpieczne dla pszenicy. Dawka zwykle wynosi od 1 do 1,5 litra na hektar, ale zawsze warto sprawdzić etykietę konkretnego preparatu.

Inną opcją są herbicydy zawierające imazapyr, takie jak Pulsar czy Assert. Te preparaty działają zarówno na jednoroczne, jak i dwuletnie trawy, a ich efektywność jest bardzo wysoka. Mój sąsiad testował ostatnio Assert na swoim polu i uzyskał niemal całkowite zniszczenie stokłosy przy zachowaniu zdrowia pszenicy.

  • Fluazyfop-P-butyl – herbicyd z grupy aryloksypropionianu, dawka 1-1,5 l/ha, najlepiej na młodych roślinach
  • Imazapyr – szersze spektrum działania, efektywny na zaawansowane stadia wzrostu, dawka 0,5-1 l/ha
  • Fenoksaprop-P-etyl – selektywny herbicyd, dobry na trawy, dawka 1-1,5 l/ha, wymaga czasami dodania adiuwanta
  • Chlodyna – herbicyd o działaniu na liczne trawy, dawka 0,5-1 l/ha, wymaga ciepłych warunków do działania

Ważne jest, aby wybrać preparat, który będzie dostępny w naszej okolicy i którego stosowanie jest zgodne z przepisami. Zawsze kupuję herbicydy u sprawdzonych dystrybutorów i czytam uważnie etykietę przed zakupem.

Przygotowanie roztworu i dawkowanie

Przygotowanie prawidłowego roztworu to podstawa sukcesu zabiegu. Większość herbicydów na stokłosę wymaga rozcieńczenia w wodzie. Standardowo stosuje się od 200 do 400 litrów wody na hektar, w zależności od gęstości zachwaszczenia i tego, czy chcemy uzyskać pokrycie roślin czy wnikniecie w gęstą łanę. U mnie sprawdziło się stosowanie 300 litrów wody na hektar – to optymalna ilość, która zapewnia dobre zwilżenie roślin bez zbyt dużego rozproszenia cieczy.

Dawkowanie herbicydu powinno być precyzyjne. Zawsze mierzę dokładnie ilość preparatu – nie polegam na przybliżeniu. Jeśli pole ma 10 hektarów, a herbicyd ma być stosowany w dawce 1 litra na hektar, to biorę dokładnie 10 litrów. Zbyt mała dawka będzie nieskuteczna, a zbyt duża to marnotrawstwo pieniędzy i potencjalne zagrożenie dla środowiska.

Niektóre herbicydy wymagają dodania adiuwanta – substancji zwiększającej przyczepność i wnikanie preparatu. Sprawdzałem ostatnio kilka takich produktów i rzeczywiście poprawiają one efektywność zabiegu, szczególnie w przypadku herbicydów z grupy fenoksapropów. Koszt adiuwanta to zwykle kilka złotych na hektar, ale zwraca się inwestycja w postaci lepszych wyników.

Jak aplikować oprysk?

Opryskiwacz, który używam, to urządzenie, które musi być w dobrym stanie technicznym. Dysza powinna rozpylać ciecz równomiernie, bez tworzenia zbyt dużych lub zbyt małych kropli. Zbyt duże krople opadają na ziemię, zbyt małe dryfują i mogą zanieczyścić sąsiednie pola. Najlepiej sprawdzają się dysze o średniej wielkości, takie jak dysza płaskostumniowa typu 110. Przed każdym zabiegiem czyściłem dysze i sprawdzam ich przepustowość.

Prędkość poruszania się opryskiwacza powinna być stała i wynosić około 6-8 km/h. Jeśli jedziesz zbyt szybko, nie będziesz mieć pewności, że wszystkie rośliny zostały pokryte herbicydem. Jeśli jedziesz zbyt wolno, marnujesz czas i paliwo. Znajdujący się na moim opryskiwaczy komputer pokładowy pomaga mi utrzymać stałą prędkość i kontroluje równomierność aplikacji.

Wysokość rozpylania to kolejna istotna kwestia. Dysze powinny być na wysokości około 40-50 centymetrów nad roślinami, aby zapewnić prawidłowe pokrycie bez zbyt dużych strat na dryf. Sprawdzam to przed każdym zabiegiem, ustawiając opryskiwacz nad policzkiem papieru i obserwując, jak rozpylana jest ciecz.

Warunki pogodowe a efektywność zabiegu

Warunki pogodowe to jeden z najważniejszych czynników wpływających na sukces zabiegu. Temperatura powietrza powinna wynosić co najmniej 10 stopni Celsjusza, a najlepiej od 15 do 20 stopni. W niskich temperaturach metabolizm roślin jest wolniejszy, a herbicyd wchłania się gorzej. Znajomy mój, który robił zabiegi w zbyt niskiej temperaturze, uzyskał zaledwie 60 procent efektywności.

Wiatr to kolejny czynnik, który nie może być ignorowany. Zabiegu nie wolno robić, gdy wiatr przekracza 15 km/h, bo wtedy ciecz dryfuje i może zanieczyścić pola sąsiadów. Poza tym, w wietrznych warunkach herbicyd nie osiada prawidłowo na liściach chwastu. Zwykle czekam na spokojne dni – najlepiej rano, zanim wiatr się wzmocni, lub wieczorem, gdy się uspokaja.

Deszcz jest wrogiem zabiegu. Jeśli padnie deszcz w ciągu 3-4 godzin po aplikacji herbicydu, zabiegu może nie być. Herbicyd nie ma czasu na wchłonięcie się przez liście, a deszcz go spłuwa. Zawsze sprawdzam prognozę pogody przed planowaniem zabiegu i staram się wybrać dni, gdy przez co najmniej 6 godzin nie będzie deszczu. Jeśli deszcz jest możliwy, czekam na inny dzień.

Monitorowanie efektów zabiegu

Po wykonaniu zabiegu nie można go zapomnieć i czekać na żniwa. Muszę monitorować pole, aby sprawdzić, czy herbicyd działa prawidłowo. Pierwsze symptomy działania powinny być widoczne po 7-10 dniach – liście stokłosy staną się żółtawe, a następnie brunatne. Po około 3 tygodniach roślina powinna być całkowicie martwa.

Jeśli po 3 tygodniach stokłosa wciąż zielenieje, oznacza to, że zabiegu nie było skuteczne. Mogło to być spowodowane niedostateczną dawką herbicydu, złymi warunkami pogodowymi w momencie zabiegu lub zbyt zaawansowanym stanem wzrostu chwastu. W takim przypadku można rozważyć zabiegi dodatkowe, chociaż mogą być one mniej skuteczne na bardziej zaawansowanych roślinach.

Autor

  • Jestem rolnikiem z dziada pradziada można powiedzieć. Mam pod sobą 22 hektary ziemi. Hodują krowy mleczne i trochę bojlerów. Doskonale znam potrzeby i problemy dzisiejszego rolnictwa. Dlatego dzielę się swoim doświadczeniem, aby każdy miał chociaż trochę łatwiej przy swoich uprawach.