Ile mocznika dolistnie na zboża stosować?
Mocznik w postaci oprysku dolistnego to jedna z najskuteczniejszych metod dokarmiania zbóż azotowych w trakcie wegetacji. Z mojego doświadczenia wynika, że prawidłowe stosowanie tego nawozu może znacznie wpłynąć na wysokość plonu i jakość ziarna. W artykule pokażę Ci dokładnie, jakie dawki mocznika są najlepsze dla różnych zbóż i na jakie okresy wegetacji warto zwrócić szczególną uwagę.
Ile mocznika dolistnie stosować na zboża – moje zasady
Kiedy zacząłem pracować w rolnictwie, mocznik wydawał mi się skomplikowanym nawozem (sama nazwa również jakoś nie przyciągała mojej uwagi). Okazało się jednak, że to jeden z najtańszych sposobów na zwiększenie zawartości białka w ziarnie. Standardowa dawka mocznika dolistnie wynosi od 5 do 10 kilogramów na hektar, rozcieńczonego w 200–400 litrach wody. Dokładna ilość zależy od stanu rośliny, warunków pogodowych i celu, jaki chcemy osiągnąć.
U mnie natomiast sprawdziło się podawanie mocznika w kilku transzach zamiast jednej dużej dawki. Pierwszy oprysk robię na etapie „strzelania w źdźbło”, drugi natomiast tuż przed kwitnieniem. Taki podział pozwala roślinie lepiej wykorzystać azot i zmniejsza ryzyko poparzenia liści. I w tym miejscu podkreślam, że mocznik dolistnie działa szybciej niż nawozy glebowe, ale jego działanie jest krótsze, dlatego właśnie podziały czasowe mają znaczenie.
W ostatnim sezonie przeprowadziłem test z trzema różnymi dawkami na tej samej działce. Najlepsze rezultaty uzyskałem stosując 7,5 kilograma mocznika na hektar, podzielone na dwa opryski. Zarówno plon, jak i zawartość białka były względnie zadowalające, a i koszty były niższe niż przy wyższych dawkach.
Mocznik na pszenicę
Pszenica to gatunek zbóż, które bardzo dobrze reagują na dolistne dokarmianie mocznikiem. Kontaktowałem się z innymi osobami z branży i wszyscy zgadzają się, że pszenica potrzebuje bardziej precyzyjnego podejścia niż inne zboża (niestety jest nazbyt wymagająca). Dla pszenicy ozimej rekomenduje się stosować od 6 do 8 kilogramów mocznika na hektar, a dla pszenicy jarej nieco więcej – od 7 do 10 kilogramów na hektar.
Jak to się mawia „timing” aplikacji jest tutaj niezwykle istotny. Pierwszy oprysk powinien odbywać się w fazie BBCH 30–32, czyli w momencie, gdy roślina wykazuje aktywny wzrost łodygi. W tym okresie roślina najlepiej przyswaja azot dostarczany dolistnie. Drugi oprysk wykonuję w fazie BBCH 39–49, czyli tuż przed kwitnieniem pełnym. W tym momencie pszenica intensywnie gromadzi azot w ziarnie, co bezpośrednio wpływa na zawartość białka w końcowym produkcie.
Ostatnio sprawdzałem, czy można podać trzeci oprysk mocznika tuż po kwitnieniu. I tutaj niestety wyniki były mieszane – w latach z dobrymi warunkami pogodowymi przynosiło to korzyści, ale w latach suchych spowodowało wzrost kosztów bez widocznego efektu na plon.
Mocznik na żyto, jęczmień i owies
Na całe szczęście żyto jest rośliną mniej wymagającą niż pszenica, dlatego dawka mocznika wynosi tutaj od 4 do 6 kilogramów na hektar. Żyto naturalnie gromadzi azot z gleby, a dolistne dokarmianie mocznikiem ma głównie na celu wzmocnienie łodygi i zwiększenie odporności na wyleganie.
Jęczmień jary to gatunek, na którym testowałem wiele kombinacji nawozów. Okazało się, że odpowiada mu dawka od 5 do 7 kilogramów mocznika na hektar, podana w jednym lub dwóch opryskach. Pierwszy oprysk robię w fazie krzewienia, drugi natomiast przed kwitnieniem. Jeśli chodzi o owies, to jest to roślina, która dobrze toleruje wyższe dawki mocznika – od 6 do 9 kilogramów na hektar.
W jednej z gazet przeczytałem ostatnio badania pokazujące, że owies ma zdolność do lepszego przyswajania azotu z oprysku dolistnego w porównaniu z innymi zbożami. To oznacza, że możemy być bardziej liberalni z dawkami dla tego gatunku, zwłaszcza jeśli zależy nam na wysokości plonu. Chociaż wg mnie lepiej też nie przesadzać.
Warunki pogodowe a efektywność oprysku
Mocznik dolistnie działa najlepiej w określonych warunkach atmosferycznych (to chyba oczywiste). Idealne warunki to temperatura od 15 do 25 stopni Celsjusza, wilgotność powietrza powyżej 60 procent i brak wiatru. Kiedy temperatura jest poniżej 10 stopni, procesy metaboliczne w roślinie są spowolnione i teoretycznie przyswajanie azotu jest znacznie mniej efektywne (aczkolwiek kiedyś robiłem test przy niższych temperaturach i bardzo drastycznych zmian nie dostrzegłem).
Sąsiad z sąsiedniej działki pytał mnie ostatnio, dlaczego jego oprysk mocznikiem nie przyniósł rezultatów. Okazało się, że aplikował nawóz w upały, przy temperaturze powyżej 30 stopni Celsjusza i niskiej wilgotności, bo tak było mu wygodniej. Nie przewidział jednak, że w takich warunkach mocznik szybko paruje z powierzchni liścia, a roślina nie ma czasu na jego przyswojenie. Od tamtej pory radzi sobie dużo lepiej, bo opryskuje wieczorem lub wcześnie rano.
A co z deszczem? Tutaj nie ma zaskoczenia, opad deszczu w ciągu 2–3 godzin po aplikacji mocznika zmywa nawóz z liści, dlatego zawsze sprawdzam prognozę pogody przed zaplanowanym opryskem. Jeśli istnieje ryzyko deszczu, przesuwam zabieg na inny dzień. W ostatnim sezonie spowodowało to konieczność reorganizacji harmonogramu, ale efekty były znacznie lepsze niż w poprzednich latach, kiedy nie byłem tak ostrożny.
Stężenie roztworu mocznika – jak prawidłowo rozcieńczać nawóz?
Prawidłowe rozcieńczenie mocznika to kwestia, na którą wiele osób nie zwraca uwagi, a tymczasem ma to ogromne znaczenie. Standardowe stężenie wynosi od 2 do 5 procent, co oznacza, że na 100 litrów wody przypadają 2 do 5 kilogramów mocznika. Niższe stężenie, około 2–3 procent, jest bezpieczniejsze dla roślin, szczególnie w warunkach wysokiej temperatury, ale działa wolniej.
Wyższe stężenie, około 4–5 procent, działa szybciej i efektywniej, ale wiąże się z większym ryzykiem poparzenia liści, zwłaszcza jeśli warunki pogodowe nie są idealne. W moim przypadku najlepsze rezultaty dają mi stężenia na poziomie 3–4 procent, aplikowane w warunkach sprzyjających, czyli w godzinach porannych lub wieczornych.
Ważne jest również stosowanie rozpuszczalnika wysokiej jakości. Używam wody zmiękczanej, ponieważ woda twarda może zmniejszać efektywność oprysku. Mocznik rozpuszcza się w wodzie doskonale i nie wymaga dodatkowych środków pomocniczych, ale jeśli mieszam go z innymi pestycydami, zawsze sprawdzam zgodność takich mieszanin.
Mocznik w kombinacji z innymi nawozami i pestycydami
W praktyce rolniczej rzadko stosuję mocznik samodzielnie. Ostatnio sprawdzałem możliwości łączenia mocznika z fungicydami i insektycydami, aby zmniejszyć liczbę przejść opryskiwacza po polu. Okazało się, że mocznik dobrze łączy się z większością preparatów, ale zawsze warto sprawdzić kompatybilność przed mieszaniem.
Dodawanie do mocznika mikroelementów, takich jak bor, mangan czy cynk, może zwiększyć efektywność zabiegu. U mnie sprawdziło się dodawanie siarczanu magnezu do roztworu mocznika, szczególnie na polach wykazujących objawy niedoboru magnezu. Kombinacja ta poprawiła zarówno plon, jak i jakość ziarna. Jednak pamiętam, aby nie mieszać zbyt wielu substancji na raz, ponieważ może to spowodować niezamierzone interakcje chemiczne.
W prasie przeczytałem również o możliwości łączenia mocznika z regulatorami wzrostu. Takie kombinacje mogą być szczególnie przydatne w latach z intensywnym wzrostem wegetacyjnym, kiedy istnieje ryzyko wylegania zbóż. Jednak wymaga to dokładnego zaplanowania i monitorowania stanu roślin na polu.
Nawożenie dolistne mocznikiem a koszty
Koszt mocznika jest stosunkowo niski w porównaniu z innymi nawozami azotowymi, co czyni go atrakcyjnym wyborem dla wielu rolników. Cena mocznika waha się od 1,50 do 2,50 złotych za kilogram, w zależności od rynku i dostępności. Dla typowego oprysku na hektar, stosując 7,5 kilograma mocznika, koszt materiału wynosi około 15–20 złotych.
Jednak koszt materiału to tylko część wydatków. Należy również uwzględnić koszty pracy, paliwa i amortyzacji opryskiwacza. Kontaktowałem się z kilkoma rolnikami z mojej okolicy, aby porównać całkowite koszty zabiegu. Średnio koszt jednego oprysku mocznikiem wynosi około 40–60 złotych na hektar, co stanowi inwestycję, która zwykle zwraca się poprzez zwiększenie plonu i poprawę jakości ziarna.
Efektywność ekonomiczna zależy od wielu czynników, takich jak cena zboża, warunki pogodowe i stan gleby. W ostatnich latach dokarmianie mocznikiem było szczególnie opłacalne, ponieważ ceny zbóż były wysokie, a koszty aplikacji pozostały względnie stałe. Jednak warto pamiętać, że każde pole jest inne, dlatego warto przeprowadzić własne obserwacje i testy na swoim terenie.
Czego lepiej nie robić?
W trakcie moich doświadczeń z mocznikiem (a eksperymentów było dosyć sporo przyznam) popełniłem wiele błędów, z których wyniosłem cenne lekcje. Poniżej prezentuję listę najczęstszych pomyłek:
- Aplikacja mocznika w złych warunkach pogodowych – zbyt ciepło, zbyt sucho lub tuż przed deszczem
- Stosowanie zbyt wysokiego stężenia roztworu, które powoduje poparzenie liści
- Brak podziału dawki na dwa opryski, co zmniejsza efektywność zabiegu
- Opóźnienie z aplikacją mocznika – roślina w zaawansowanej fazie rozwoju gorzej przyswaja azot dolistnie
- Mieszanie mocznika z niezgodnymi substancjami chemicznymi bez wcześniejszego sprawdzenia kompatybilności
- Ignorowanie stanu rośliny – zbyt wczesna aplikacja na słabych roślinach może być nieskuteczna
Ostatnio zmieniłem swoje podejście do obserwacji pola przed opryskiem. Zamiast podejmowania decyzji w moim pseudo-biurze, wychodzę na pole i oceniam stan roślin bezpośrednio. Obserwuję, czy rośliny wykazują objawy niedoboru azotu, takie jak żółknięcie dolnych liści. Jeśli tak, wiem, że oprysk mocznikiem będzie szczególnie efektywny.
Warto również prowadzić notatki ze swoich doświadczeń. W zeszłym sezonie zacząłem zapisywać dokładne daty oprysku, temperatury, wilgotność powietrza i wyniki plonu. Te dane pozwoliły mi zidentyfikować optymalne okresy aplikacji dla moich warunków glebowo-klimatycznych. Jak najbardziej polecam to każdemu rolnikowi, ponieważ takie informacje są bezcenne przy planowaniu następnych sezonów.


