1 motogodzina ile to godzin? Jak to przeliczać w rolnictwie?

1 motogodzina ile to godzin? Jak to przeliczać w rolnictwie?

Motogodzina to jednostka miary, którą każdy rolnik powinien znać, bo bezpośrednio wpływa na koszty produkcji i efektywność pracy maszyn. Gdy zacząłem pracować w rolnictwie, długo nie rozumiałem, dlaczego my mówimy o motogodzinach zamiast zwykłych godzin. Okazuje się, że to pojęcie ma konkretne zastosowanie praktyczne i pozwala dokładnie wycenić pracę maszyn.

Co to jest motogodzina w rolnictwie?

Motogodzina to jednostka, która określa pracę jednego silnika pracującego przez jedną godzinę. Nie chodzi tutaj o zwykłą godzinę zegarową, ale o godzinę pracy silnika przy określonym obciążeniu. W praktyce rolniczej motogodzina odpowiada pracy jednej maszyny (traktor, kombajn, sieczkarnia) przez 60 minut w normalnych warunkach roboczych. Kiedy po raz pierwszy słyszałem ten termin od starszego sąsiada, myślałem, że to to samo co zwykła godzina, ale szybko się okazało, że to zupełnie coś innego.

Różnica między motogodziną a zwykłą godziną polega na tym, że ta pierwsza uwzględnia rzeczywistą pracę silnika. Jeśli traktor stoi i czeka, to się motogodziny nie liczą. Liczy się tylko czas, w którym silnik faktycznie pracuje i wykonuje zadanie. To jest istotne dla prawidłowego rozliczania kosztów maszyn w gospodarstwie.

W Polsce termin „motogodzina” jest powszechnie używany wśród rolników, szczególnie tych zajmujących się usługami maszyn. Każdy, kto wynajmuje traktor z operatorem lub korzysta z usług serwisowych, spotyka się z wycenami w motogodzinach. To standaryzowana jednostka, którą uznają wszyscy gracze na rynku usług rolniczych.

1 motogodzina ile to godzin? Prosta odpowiedź

1 motogodzina to dokładnie 1 godzina zegarowa pracy silnika. Brzmi to prosto, ale tutaj jest haczyk – to godzina rzeczywistej pracy, a nie pracy z przerwami. Jeśli traktor pracuje przez 8 godzin zegarowych, ale w tym czasie robi przerwy na tankowanie, naprawy czy posiłki, to motogodzin będzie mniej niż 8. W moim gospodarstwie, gdy zliczam koszty pracy maszyn, zawsze zapisuję rzeczywisty czas pracy silnika, a nie całkowity czas spędzony na polu.

Aby przeliczyć motogodziny na zwykłe godziny, trzeba wiedzieć, ile czasu silnik faktycznie pracował. Jeśli na polu pracowałem 10 godzin zegarowych, ale w tym czasie było 2 godziny przerw, to motogodzin mam 8. To różnica, która ma znaczenie przy rozliczaniu kosztów z innymi rolnikami lub przy wyliczaniu zużycia paliwa.

Jak przeliczać motogodziny w praktyce rolniczej?

Przeliczanie motogodzin to umiejętność, którą każdy rolnik powinien opanować, jeśli chce mieć kontrolę nad kosztami (i na prawdę warto mieć to z tyłu głowy). W zeszłym sezonie postanowiłem dokładnie śledzić motogodziny wszystkich moich maszyn, żeby wiedzieć, ile naprawdę mnie kosztuje każda operacja w polu. Okazało się, że przelicznik ten dał mi ogromną wiedzę o efektywności pracy i pozwoliła mi zaplanować lepiej następny sezon.

Podstawową zasadą jest zapisywanie czasu rzeczywistej pracy silnika. Jeśli pracuję orką od 8 rano do 16, ale o 12 robiłem godzinną przerwę na obiad, to mam 7 motogodzin, a nie 8. Niektórzy rolnicy używają liczników na traktorach, które automatycznie rejestrują motogodziny. To bardzo ułatwia rozliczenia i pozwala uniknąć błędów.

Gadałem już jakiś czas temu z kilkoma rolnikami nastawionymi typowo pod ugługi i którzy wynajmują maszyny innym gospodarstwom. Wszyscy potwierdzili, że liczą się motogodziny, a nie godziny zegarowe. Jeden z nich powiedział mi, że nigdy nie liczy czasu spędzanego na dojazd do pola czy ustawianie maszyny – liczy się tylko czas pracy silnika pod obciążeniem – i tak powinno rozliczać się faktyczną robotę na polu.

Przykłady przeliczania motogodzin

Pozwól, że podam kilka konkretnych przykładów z mojej praktyki, które pomogą ci zrozumieć, jak to działa. Gdy pracowałem nad zbiorami kukurydzy, kombajn pracował od 7 rano do 18 wieczorem, czyli 11 godzin zegarowych. Jednak w tym czasie były: 30 minut na tankowanie, 30 minut na opróżnianie zbiornika, 1 godzina na przerwę obiadową i 30 minut na naprawę (rozerwana opona z tyłu). Razem 2,5 godziny przerw, więc motogodzin było 8,5. Dokładnie to zanotowałem w zeszycie, który prowadzę dla każdej maszyny.

Inny przykład to orka pola. Traktor pracował przez 6 godzin bez żadnych przerw, bo pole było blisko domu i mogłem szybko zatankować. W tym przypadku motogodzin było dokładnie 6, bo żadnych przerw nie było. To pokazuje, jak ważne jest dokładne śledzenie czasu.

Jeszcze jeden praktyczny przypadek: wynajęliśmy sobie traktor z operatorem do pracy przy zbiorze ziemniaków (jednorazowa uprawa i słabo opłacalna więc potrzebny był kombajn do ziemniaków). Mieliśmy umowę na 40 motogodzin. Pracowaliśmy przez 5 dni, każdego dnia od 6 rano do 18 wieczorem, czyli 12 godzin zegarowych dziennie. Razem 60 godzin zegarowych. Jednak z tego czasu wynika, że każdego dnia były przerwy na tankowanie, naprawy i posiłki, które łącznie zajęły około 4 godziny dziennie, czyli 20 godzin przez 5 dni. Dlatego właśnie 60 godzin zegarowych to było 40 motogodzin.

Podsumowując fakty:

  • Motogodzina to godzina rzeczywistej pracy silnika, bez przerw – jeśli traktor czeka, licznik się nie kręci
  • Aby przeliczyć godziny zegarowe na motogodziny, odejmij wszystkie przerwy (tankowanie, naprawy, posiłki, czekanie) – to, co zostanie, to motogodziny
  • Liczniki na maszynach automatycznie rejestrują motogodziny, co ułatwia dokładne rozliczenia i planowanie kosztów
  • Każda maszyna powinna mieć swój zeszyt lub notatki, gdzie zapisujesz motogodziny – to pomaga śledzić zużycie paliwa i koszty serwisu

Koszty pracy maszyn a motogodziny

Kiedy zacząłem liczyć koszty pracy maszyn, zorientowałem się, że motogodziny są absolutnie niezbędne do prawidłowego wyliczenia. Każda maszyna ma określony koszt na motogodzinę – to obejmuje paliwo, olej, amortyzację, ubezpieczenie i serwis. Na przykład, jeśli traktor kosztuje mnie 150 złotych za motogodzinę, a pracował 40 motogodzin, to koszt to 6000 złotych. Ale jeśli bym liczył godziny zegarowe (które byłyby 50), to byłoby 7500 złotych – różnica spora.

Bodajże w ubiegłym roku w prasie przeczytałem artykuł o gospodarstwach, które źle liczyły koszty maszyn, bo nie uwzględniały różnicy między godzinami zegarowymi a motogodzinami. Okazało się, że ich wyliczenia były błędne i tracili pieniądze na rozliczeniach z innymi rolnikami. To mnie jeszcze bardziej zmotywowało, żeby dokładnie nauczyć się tego systemu i go praktykować.

Wyliczenie kosztu motogodziny to ważny element planowania finansowego gospodarstwa. Musisz wiedzieć, ile cię kosztuje praca każdej maszyny, żeby móc prawidłowo wycenić usługi dla innych rolników lub obliczyć rentowność swoich prac. Ostatnio robiliśmy to dla traktora – podzieliliśmy wszystkie roczne koszty (paliwo, serwis, ubezpieczenie, amortyzacja) przez liczbę motogodzin, które traktor przepracował w ciągu roku.

Liczniki motogodzin – jak je czytać i wykorzystywać?

Większość nowoczesnych traktorów i maszyn rolniczych ma wbudowany licznik motogodzin. W moim gospodarstwie każda maszyna ma taki licznik i to znacznie ułatwia mi pracę. Licznik pokazuje dokładnie, ile motogodzin dana maszyna przepracowała od momentu jej zakupienia. Czytanie licznika to banalna sprawa – wystarczy spojrzeć na wyświetlacz lub tarczę i i masz informację o rzeczywistej pracy silnika.

Wiele nowoczesnych maszyn ma też liczniki elektroniczne, które mogą być połączone z systemami GPS i rejestrować nie tylko motogodziny, ale i lokalizację, zużycie paliwa czy prędkość pracy. To bardzo ułatwia zarządzanie gospodarstwem. Kiedyś kontaktowałem się z technikiem od maszyn, który powiedział mi, że te liczniki są niezawodne i warte każdego grosza, bo dzięki nim można precyzyjnie planować serwis i konserwację.

Jeśli masz starszą maszynę bez licznika elektronicznego, możesz go dodać – są to urządzenia, które montuje się na silniku i rejestrują pracę. Dla mnie to była dobra inwestycja, bo teraz wiem dokładnie, ile każda maszyna przepracowała i kiedy trzeba wykonać przeglądy serwisowe.

Wynajmowanie maszyn? Tylko na motogodziny!

Jeden z moich sąsiadów wynajmuje traktor innym rolnikom i zawsze rozliczają się za motogodziny. To standardowy sposób wyceny usług maszyn w Polsce. Każdy rolnik, który wynajmuje maszyny, musi wiedzieć, jak dokładnie liczyć motogodziny, bo od tego zależy jego przychód. W umowie wynajmu zawsze jest określona stawka za motogodzinę, a rozliczenie następuje na podstawie rzeczywistej pracy silnika.

Kiedy sam wynajmowałem traktor do orki (Fendta 314 Vario), umowa była jasna – 120 złotych za motogodzinę. Pracowaliśmy 35 motogodzin, więc zapłaciłem 4200 złotych. Gdyby rozliczanie było na podstawie godzin zegarowych (które byłyby 45), zapłaciłbym 5400 złotych. To pokazuje, jak ważne jest zrozumienie tego systemu, zarówno dla najemcy, jak i dla wynajmującego.

Ostatnio sprawdzałem oferty usług maszyn w moim powiecie i wszystkie były wyceniane w motogodzinach. Ceny wahały się od 80 do 200 złotych za motogodzinę, w zależności od typu maszyny i jej mocy. To jest standardowe podejście w branży, i wszyscy rolnicy to akceptują jako normalny sposób rozliczania.

Błędy przy liczeniu motogodzin

Z mojego doświadczenia wynika, że najczęstszym błędem jest liczenie godzin zegarowych zamiast motogodzin. Wielu rolników, szczególnie starszych, którzy pracowali w czasach, gdy liczników nie było, ma trudność z przyzwyczajeniem się do tego systemu. Najlepiej jest prowadzić dokładne notatki – ja mam zeszyt, w którym zapisuję godzinę rozpoczęcia pracy, godzinę zakończenia i wszystkie przerwy. Na koniec dnia wyliczam motogodziny i zapisuję je w osobnej kolumnie.

Inny błąd to niedokładne rejestrowanie przerw. Czasami rolnicy zapominają odliczyć czas spędzony na czekanie, na przykład gdy cześć kombajnu się zepsuje i trzeba czekać na mechanika. Ten czas nie powinien być liczony jako motogodziny. Znajomy pytał mi się o to ostatnio i poradziłem mu, żeby zawsze notował, kiedy silnik się wyłącza i kiedy się włącza – to najprostsza metoda, żeby nie popełniać błędów.

Trzeci błąd to mylenie motogodzin z paliwogodziną. To zupełnie inne pojęcia – paliwogoodzina to jednostka stosowana w niektórych branżach, ale w rolnictwie mówimy o motogodzinach. Zawsze upewniaj się, że rozumiesz, o jaką jednostkę chodzi w umowie lub wycenie usług.

Autor

  • Jestem rolnikiem z dziada pradziada można powiedzieć. Mam pod sobą 22 hektary ziemi. Hodują krowy mleczne i trochę bojlerów. Doskonale znam potrzeby i problemy dzisiejszego rolnictwa. Dlatego dzielę się swoim doświadczeniem, aby każdy miał chociaż trochę łatwiej przy swoich uprawach.